Bo w tym kontekście, niewinną zabawą dla przedszkolaczków, jest to co poza lekkoatletyczną rzutnią, robi piękna, oszczepniczka z Ekwadoru Leryn Franco- w kontekście urody, ewidentne, estetyczne odkrycie igrzysk olimpijskich. Podczas pokazu bielizny, gdzie była modelką -smakowicie odchyliła rombek stanika czy też tuniki… (jak sobie Panowie „pogooglujecie” to znajdziecie te zdjęcia) Można również w internecie zapoznać się z osobistym kalendarzem Leryn -
www.pbase.com/crespoide/personal_2007_calendar – ale co znaczy osobisty ? Niech każdy sam zobaczy. Moim zaniem oszczep i trykot sportowy jest najmniej ważny – zresztą nie ma takich elementów scenograficznych na rzeczonych fotografiach więc nie ma o czym gadać.
Zresztą, o czym dobrze wszyscy wiemy, ani Eva czy Leryn, nie były pierwsze ani nie będą również ostatnie w poszukiwaniu lepszego i radośniejszego życia, aniżeli opartego na nudnym i męczącyn treningu. W zamian – od czasu do czasu lub na stałe – zamieniając logo sponsora na koszulce na osobiste logo w postaci dorodnych piersi.
W takim też ujęciu, marketing sportowy płynnie zamienia się w marketing ciał (teraz jest moda na różne marketingi). Tak czy tak – w sugerowanym ujęciu, nadal ma miejsce; budowanie wartości produktu, opartego na emocjach.
Poniżej Leryn w ubiorze roboczym – niezła, no nie ?