Niedawno prowadziłem szkolenie dla osoby zarządzającej bardzo dużą firmą zagraniczną, od lat realizującą na polskim rynku przeogromne inwestycje. Osoba ta, będąca znakomitą w swojej branży, deklarowała chęć doskonalenia się w dziedzinie wystąpień medialnych i publicznych.
Przywiozłem stamtąd garść łusek i pocisków, znalezionych na podwórku tej nieszczęsnej szkoły. Leżały pośród kawałków szkła, drzazg z potrzaskanych okien drzwi i trocin wyprutych wybuchami granatów ze ścian. (tekst ten napisałem w 2004 r. – leżał sobie w spokoju)