Niedawno prowadziłem szkolenie dla osoby zarządzającej bardzo dużą firmą zagraniczną, od lat realizującą na polskim rynku przeogromne inwestycje. Osoba ta, będąca znakomitą w swojej branży, deklarowała chęć doskonalenia się w dziedzinie wystąpień medialnych i publicznych.
Zastanawiając się długo nad programem szkolenia nie bardzo wiedziałem na czym w istocie polega problem tej osoby ?
Wcześniej zapoznałem się z zapisem video z organizowanej wcześniej przez tą firmę konferencji prasowej – gdzie główną role grała właśnie ta osoba i rola ta została odegrana prawie perfekcyjnie. Wszak z tytułu pełnionej funkcji, doświadczenia biznesowego, posiadania głębokiej wiedzy merytorycznej i ogólnej - osoba ta powinna dawać sobie radę we wszelkich warunkach – nie wyłączając rozmowy czy w szczególności udzielania odpowiedzi dowolnemu dziennikarzowi w dowolnym miejscu i czasie – nawet będąc wyrwanym ze snu.
Po dyskusji, udało się nam wspólnie zidentyfikować problem tej osoby. Okazał się podstawowy i absolutnie naturalny dla wielu – trema. Ale taka skrywana bardzo głęboko; do której można się przyznać będąc wyłącznie „przyciśniętym łokciem” do ściany. Owszem taka trema potrafi „zabić” najlepiej przygotowane wystąpienie. Więc pytanie podstawowe, czy konieczność przemawiania, chęć udzielenie wywiadu dziennikarzowi wymaga przygotowań ?
Raczej wymaga ! Tym większych im mniejsze doświadczenie i zbudowana pewność siebie. Czy to zadanie ponad siły dla sprawnego menedżera, polityka, urzędnika, przedstawiciela organizacji pozarządowej lub osoby reprezentującej stowarzyszenie społeczne.
Są oczywiście osoby urodzone by brylować we wszelakim towarzystwie; takie, które „z marszu” występują przed dowolnym audytorium, ale co znacznie ważniejsze potrafiące przewidzieć wszelkie, podkreślam wszelkie, również długofalowe, konsekwencje swojej wypowiedzi. Takich samorodnych talentów jest jednak stosunkowo mało.
Mamy bardzo wiele przykładów z ostatnich tygodni gdzie ten brak przewidywania prowadzi do dewastacji – również, ciężko budowanej przez lata osobistej pozycji zawodowej. Na ogół jest więc tak, że ci wszyscy, którzy są z jakiegokolwiek powodu zmuszeni są do prowadzenia aktywnej polityki medialnej nie potrafią samodzielnie ocenić wszystkich szans i zagrożeń jakie się z tym wiążą.
To jest chyba zasadniczy powód dla którego warto podnosić swoje kwalifikacje w dziedzinie kontaktów z mediami. Zanim jednak przejdzie się do ćwiczeń praktycznych, niezbędne jest odrobienie teorii medialnego pola działania. Gdzie obowiązkowym wstępem są przynajmniej dwa tematy:
Galopująca tabloidyzacja mediów, będące efektem przemian jakie mają miejsce na tym rynku; swoista krwiożerczość informacyjna, skłonność do budowania uproszczeń, skrótów myślowych, formatowanie świata pod oczekiwania danej grupy czytelniczej, widzów, słuchaczy. Gdzie wywiadowany raczej ma szansę stać się ofiarą niż zwycięzcą.
Zmiany w technikach dystrybuowania informacji, które są możliwe dzięki internetowi; co za tym idzie eksplozji dziennikarstwa obywatelskiego oraz samoistnego budowania się w różnych miejscach i pod różnymi hasłami społeczności. Te procesy nadają oczywiście nowy wymiar, konieczności perspektywicznego myślenia tak o marketingu, promocji i public relations. (nawiasem mówiąc zagadnienia te stają się z dnia na dzień coraz większą troską strategów marketingu)
Odrobienie tej lekcji konieczne jest by móc przystąpić do świadomego budowania głębszych kompetencji; by móc w kontrolowany i skuteczny sposób trenować samego siebie pod kątem wystąpień medialnych i publicznych. Bo pod koniec dnia może to zbudować przychód i zysk firmy lub wygenerowac nieprzewidywaną wcześniej stratę. Tak więc jak to w biznesie – mówimy o pieniądzach.
Na dobrą sprawę szkolenie medialne potrzebne jest każdej osobie kierującej jakąkolwiek organizacją. Prędzej czy później przychodzi moment próby wynikający albo z możliwej odniesienia korzyści public relations lub konieczności sprostania bliższej lub dalszej sytuacji kryzysowej.
Jednym z podstawowych elementów takich szkoleń są treningi z kamerą. Organizując je należy sobie zdawać sprawę, że są to czynności nieco intymne. Na ekranie telewizora widać bowiem wszelkie niedoskonałości: postawy, ubioru, nieporadność argumentacji. Dla niektórych – ambitnych jednostek – bywa to czasami dotkliwa konfrontacja z samym sobą. Powinny być więc organizowane w maksymalnie ograniczonym gronie, gdzie wymagana jest z jednej strony stanowczość, a z drugiej delikatność prowadzącego.
Kluczowe w nich to uświadomienie sobie swoich braków i znalezienie metody na ich pokonywanie.
Szkolenia medialne są jedną z dróg prowadzących w tym kierunku.