Marcin Bosacki – dziś rzecznik prasowy MSZ; do niedawna dziennikarz GW, zajmujący się problematyką międzynarodową
Od niedawna funkcję rzecznika prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych sprawuje Marcin Bosacki. Do tej pory pracował w dziale zagranicznym „Gazety Wyborczej”, pełniąc funkcję kierownika działu od 2000 do 2006; później objął placówkę Gazety w Stanach Zjednoczonych. Reszta jego, ciekawego dziennikarskiego cv w tym miejscu – http://wyborcza.pl/dziennikarze/0,84208.html
Mimo napiętego kalendarza Marcina Bosackiego, udało mi się porozmawiać z nim chwilę o jego nowym wyzwaniu zawodowym.

W jaki sposób dostałeś tą posadę ?
Stanąłem do konkursu rozpisanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Co cię do tego pchnęło ?
Co najmniej dwa powody. Naturalny ludzki – chęć poznania czegoś nowego, a bardzo ciekawego – co w istocie jest zbieżne z moimi zainteresowaniami zawodowymi. Od wielu lat byłem dziennikarzem zajmującym się sprawami zagranicznymi, opisującym tą sferę. Więc akurat Ministerstwo Spraw Zagranicznych i ta konkretna funkcja są dla mnie, na tym etapie życia, wręcz wymarzonym miejscem. Drugi powód jakby to idealistycznie nie zabrzmiało to chęć pracy na rzecz Państwa. Kwestie finansowe były dla mnie drugoplanowe, pracując w MSZ, bynajmniej nie zarabiam więcej.
Jaka była proporcja tych, którzy gratulowali Ci wyboru nowej drogi zawodowej do tych, którzy mówili, że popełniasz duży błąd ?
Proporcje tych kolegów, którzy mówili, że dobrze zrobiłem, a tych co się dziwią jest mnie więcej 50 do 50. Ale jedna i druga grupa, jak to w Polsce, to pesymiści. Zdaniem pierwszych w mediach jest tak źle, że trzeba uciekać, a zdaniem drugich „w rządzie” jest jeszcze gorzej. Ja nie mam tak złej opinii ani o mediach, ani o administracji publicznej.
Jak sobie wyobrażasz swoje funkcjonowanie w tym bardzo ważnym z pkt. widzenia naszych interesów narodowych, ministerstwie ?
Będzie to suma kompromisów polegająca z jednej strony na chęci stworzenia maksymalnego komfortu dziennikarzom w dostępie do informacji, z drugiej zaś respektowanie i przestrzeganie naturalnych ograniczeń w otrzymywaniu tych wiadomości, które nie są przeznaczone do dystrybucji medialnej.
To zresztą normalne obowiązki i wyzwania jakie spadają na barki każdego rzecznika prasowego pracującego w poważnym urzędzie centralnym. Wiem, że często nie będę w stanie podać moim kolegom informacji na którą oni czekają lub jej pożądają. Takie są reguły gry.
Dodatkowo, w Ministerstwie Spraw Zagranicznych pracuje bardzo wielu kompetentnych ludzi, których z różnych względów dziś „nie widać”. Komunikatywnych, będących prawdziwymi ekspertami. Jeśli będą ku temu sprzyjające okoliczności, będę starał się aranżować sytuacje, by te osoby częściej wypowiadały się w mediach.
Czy masz jakiś wzór rzecznika prasowego, który jest dla ciebie inspiracją na Twoim nowym stanowisku?
Nie mam żadnego wzoru. Idę własną drogą. Chcę budować relacje MSZ ze środowiskami medialnymi na dwóch fundamentach: obopólnego zaufania oraz otwartości. Ale wiem, że w genotypie dziennikarza jest to, by daną sprawę drążyć do dna, a później spektakularnie ją nagłośnić – wtedy następuje spełnienie. Teraz jestem z drugiej strony, moje powinności są inne, deklaruję otwartość, ale czasem ona nie będzie możliwa. Jak pytasz – owszem, zdaję sobie sprawę, że być może gdzieś po drodze obrażą się na mnie jacyś dziennikarscy znajomi.
Czy przewidujesz w przyszłości swój powrót do dziennikarstwa jakie uprawiałeś do tej pory w Gazecie Wyborczej ?
Nie wiem. W Stanach Zjednoczonych nie zadaje się takich pytań. Tam naturalne jest, że ludzie są w ciągłym ruchu i rozwoju; zmienia się funkcje, role, pracodawców. W naszym kraju taki zwrot w karierze zawodowej, choć dziennikarstwo i „rzecznikowanie” bardzo ściśle ze sobą sąsiadują, wywołuje od razu pytania. Moja odpowiedź brzmi: pracuję i chce pracować w sferze publicznej. A czy kiedyś wrócę do dziennikarstwa np. jako komentator? Nie planuję tego, ale oczywiście wykluczyć nie mogę. Zresztą, nie zaprzątam sobie tym dziś głowy. Bardzo się cieszę, że trafiłem do absolutnego „centrum” gdzie kształtowana jest polityka zagraniczna. Oglądam i dotykam tego co wcześniej opisywałem jako dziennikarz. Super.
Życzymy więc powodzenie !
http://www.tvn24.pl/12690,1671560,0,1,dziennikarz-wyborczej-rzecznikiem-msz,wiadomosc.html



