Wywiad do mediów – przypadek posła Tadeusza Cymańskiego
Niedawny przypadek posła Tadeusza Cymańskiego z PiS tzn. wypowiedzenie kilku szczerych słów za dużo, podczas udzielania wywiadu prasowego jest kolejnym przykładem jak bardzo należy się kontrolować podczas kontaktów z przedstawicielami mediów. Tak naprawdę wszyscy, którzy częściej lub rzadziej udzielają wywiadów: politycy, artyści, biznesmeni, działacze społeczni – powinni na chwilkę zastanowić się nad tym przypadkiem.
Często jest tak, że ludzie udzielający wywiadu zapominają, że ci którzy uprawiają dziennikarstwo „raczej zawsze są w pracy”. Oznacza to ni mniej ni więcej, że ambitni przedstawiciele mediów, każdą cząstką swojego ciała i duszy nastawieni są na pozyskanie unikalnej informacji: przed, w czasie i po przeprowadzaniu z kimś wywiadu.
Z drugiej strony osoba, która nie ma wprawy w udzielaniu wywiadów (w szczególnością przed kamerą lub mikrofonem) na ogół jest zdenerwowana. Oznacza to, że w momencie gdy kończy udzielać wywiadu w mgnieniu oka odpręża się – przestając wystarczająco kontrolować swoje myśli i wypowiedzi – sądząc, że wszystko jest już załatwione. Moment ten może być niezwykle produktywny dla ambitnego dziennikarza.
(fot Agencja Reporter)
Przypadek posła Tadeusza Cymańskiego można by zakwalifikować jako wpadkę wziętą z drugiego bieguna – nadmierną pewność siebie i rozluźnienie; biorącą się m.in. z tego, iż ma on dużą lekkość, swobodę i doświadczenie w wypowiadaniu się do mediów. Ale również coś na kształt naiwności, która pozwoliła mu wypowiedzieć kilka krytycznych słów o własnym zapleczu politycznym. Sam na siebie zastawił pułapkę. To oczywiście spowodowało przedostanie się tej sprawy do wszystkich mediów; w konsekwencji małą awanturę. Bez sensu. Przypadek posła Tadeusza Cymańskiego nie jest oczywiście odosobniony. Historycznie, paru polskich polityków również padło ofiarą własnej naiwności.
Reasumując – przyjmijmy następujące dwa założenia wyjściowe:
a/ dziennikarz zawsze jest w pracy i zawsze poszukuje ciekawego „newsa”
b/ udzielając wywiadu, pamiętamy aby od początku do końca (od otworzenia do zamknięcia drzwi) nie pozwalać sobie na rozluźnienie, poufałość, utratę czujności.
(zatem najprostszy z możliwych wniosków – jak to w życiu; lepiej czegoś nie powiedzieć, aniżeli powiedzieć o kilka słów za dużo)





