Nasila się przekonanie, iż coraz większa część nakładów marketingowych powinna być nakierowana na eksploatację internetu. Nie mam oczywiście na myśli aroganckich i denerwujących swoją natarczywością banerów, które nauczyły się przybierać różnorakie kształty i wydawać z siebie dźwięki. Tym co dziś ekscytuje publiczność to fenomen social media.
Pojęcia: stare, nowe, social media każdego dnia podlegają kolejnemu przewartościowaniu. Oto codzienne mniej lub bardziej dostojne gazety papierowe dumne są ze swoich czołówek, które zostały określone późnym wieczorem dnia poprzedniego.
Z Grzegorzem Kiszlukiem z marketingowego magazynu Brief http://twitter.com/magazynbrief doszliśmy do odkrywczego wniosku, że być może twitteryzm jest kolejnym zboczeniem lub chorobą ale – jako taki - da się lubić. Więc tu jest moja karta choroby TT twitter.com/ciszewskijerzy